piątek, 19 maja 2017

Ucieczka.

Odkąd pamiętam zawsze uciekałam.
Ktoś spojrzał się na mnie krzywo - stwierdziłam, że nie można więcej się z nim kontaktować, coś poszło nie tak, jak bym chciała - poddawałam się.
Jestem tak uparta, że nikt nie potrafił mnie przed tym powstrzymać.


Ostatnio zauważyłam, że wyrobiłam sobie automatyczny mechanizm, który działa za mnie w sytuacjach stresowych. Nie kontroluję tego, gdy uciekam - dopiero po fakcie to do mnie dociera.
W chwili, gdy czuję strach, potrafię odrzucić od siebie wszystko i zerwać z kimś całkowicie kontakty.

Gdy zostałam sama jak palec, w końcu zauważyłam jak złe jest to, co robię.
Musiało dojść do czegoś, czego nigdy nie chciałam, żeby zacząć na terapii rozmowę o tym - dość poważną, bo ciągnie się ona już kolejną sesję, która, swoją drogą, już daje efekty!


Moim największym sukcesem było pokonanie lęku. Nie uciekłam jak zwykle i poszłam dalej.
Jeśli kiedykolwiek byłeś w podobnej sytuacji, to wiesz, że tego uczucia i dumy jaka mnie rozpiera nie da się opisać. Jestem szczęśliwa, bo widzę, że pokonuję moją chorobę i jest we mnie nadzieja, że zacznę żyć normalnie.

Nie mogę jednak osiąść na laurach.
Walczę dalej.

A.

3 komentarze:

  1. Powiem Ci że mam tak samo ale mi to nie przeszkadza na tyle bym z tym walczyła, jestem sama i chciałabym mieć jakąś bliska osobę ale taka która by potrafiła mnie zrozumieć i nie żałuje tych straconych kontaktów bo wiem że poszliśmy zupełnie innymi ścieżkami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś uciekałam od ludzi podobnie jak ty. Bałam się przed nimi otworzyć, bałam się, że mnie skrzywdzą, ocenią w sposób, który mnie urazi. Bałam się też, że będą mnie wykorzystywać. Przestałam się bać tak bardzo jak kiedyś, choć stałam się na prawdę otwarta do ludzi. Jednak nadal muszę uważać na to by mnie nie wykorzystywali. Wiąz z tym walczę. Ciesze się, że twoja walka zyskuje na pozytywnym wyniku dla ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że są już efekty terapii :)

    OdpowiedzUsuń