wtorek, 14 listopada 2017

Krok.

Często rozmyślam o przemijaniu.
Nagle dociera do mnie, że czas idzie do przodu, a ja stoję w miejscu. Zaczynam myśleć. Zastanawiać się. 
Ile już straciłam, 
ile okazji przegapiłam, 
ile razy uciekłam.
Na myśleniu upływają kolejne minuty.
Próbuję zrobić krok naprzód. Być może za duży.
Spróbuj, może się uda. 
Stop. 
Nie słyszę swoich myśli.
Nie wiem gdzie jestem.
Czas upływa.
Robi mi się gorąco.
Nie mogę się ruszyć.
Zapomniałam jak się oddycha.
Cała się trzęsę.

Minęło. 

Z oczu zaczynają mi płynąć łzy.
Nie potrafię opisać uczucia, jakie towarzyszy człowiekowi, gdy uświadamia sobie, że nie potrafi sobie sam ze sobą poradzić.
Chcę wysłać komuś wiadomość. Poprosić o pomoc.
„Nie mam siły zajmować się Twoimi bzdurami” - czytam.
Siedzę. Płaczę. Próbuję poukładać to wszystko sama. Nie potrafię. Nie tak szybko.
Znowu myślę o czasie. 
Wciąż idzie do przodu.





Też chciałabym zrobić krok do przodu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz